- Odwiedziny: 400178
- Do końca roku: 226 dni
- Do wakacji: 38 dni
Publiczna Szkoła Podstawowa im. kpt. pil. Tadeusza Sędzielowskiego w Baryczy
-
Statystyki
Nasz Patron

kpt. pil. Tadeusz Sędzielowski
Sylwetka bohatera
Kapitan pilot Tadeusz Sędzielowski urodził się 9 marca 1906 roku w Krakowie, jako drugi syn Józefa i Heleny Sędzielowskich. Pierwszy, o dwa lata starszy, miał na imię Mieczysław. Ojciec był lekarzem dentystą. W 1926 roku rodzina Sędzielowskich mieszkała w Krakowie, przy ul. Dunajewskiego 6, co potwierdza "Księga adresowa" z tegoż roku.
15 sierpnia 1930 roku Tadeusz Sędzielowski został absolwentem IV promocji Szkoły Podchorążych Lotnictwa w Dęblinie. Po ukończeniu szkoły latał w 3 Pułku Lotniczych w Poznaniu. 10 października 1936 roku ożenił się z Julitą Zaturską - lwowianką. Ślub odbył się w kościele garnizonowym oo. Jezuitów we Lwowie. Żona była nauczycielką w gimnazjum. Po ślubiemłode małżeństwo zamieszkało w Krakowie, przy ul. Dunajewskiego. W roku 1937 wówczas por. pil. Tadeusz Sędzielowski i jego żona Julia przebywali na leczeniu w Carmen-Silva (Rumunia). Wyjazd ten, po 5 latach służby w lotnictwie, zalecił młodemu pilotowi lekarz wojskowy, ze względu na ogólnie pogarszający się stan zdrowia.
W 1939 roku kpt. pil. Tadeusz Sędzielowski był młodym, bo zaledwie 33-letnim mężczyzną. Dowodził 122 eskadrą myśliwską, dywizjonu myśliwskiego w 2 Pułku Lotniczym w Krakowie. Jego zastępcą w eskadrze był słynny pilot polskich dywizjonów na Zachodzie, wtedy ppor. Wacław Król. We wrześniu, kiedy wybuchła II wojna światowa, 122 eskadra myśliwska dowodzona przez kpt. pil. Tadeusza Sędzielowskiego oraz 121 eskadra stanowiły razem III dywizjin myśliwski lotnictwa Armii "Kraków". W dywizjonie było 18 pilotów. Latali na samolotach P-11. Dowódcą dywizjonu był kpt. pil. Mieczysław Medwecki. Dywizjon miał za zadanie zwalczanie lotnictwa nieprzyjaciela, osłonę rejonów wyładowczych i domarszów, rozpoznawanie i zwalczanie sił żywych nieprzyjaciela, itp.
Pierwszego dnia wojny zginął dowódca dywizjonu, kpt. pil. Mieczysław Medwecki. Był on pierwszym pilotem, który zginął w II wojnie światowej. Został zestrzelony wczesnym rankiem nad lotniskiem w Balicach serią z broni pokładowej Junkersa 87. Jego obowiązki objął kpt. pil. Jesionowski. Jeden z pilotów tego dywizjonu ppor. Władysław Gnyś, zestrzelił o godzinie 5.30 w rejonie Olkusza pierwszy w tej wojnie samolot Luftwafe.
2 września dywizjon, w którym latał kpt. pil. Tadeusz Sędzielowski został przebazowany na lotnisko Igołomia. W tym dniu jego zadaniembyło patrolowanie rejonów Krakowa, osłona przemarszu 10 brygady panc.-mot. oraz osłona eskadry rozpoznawczej z wyprawy bombowej. O godzinie 15.00 dywizjon przechwycił wyprawę bombową 18 samolotów niemieckich. Po rozproszeniu szyku nieprzyjaciela zestrzelono dwa bombowce. W dniu 3 września dywizjon otrzymał rozkaz przesunięcia na lotnisko Podlodów k. Dęblina. Rozkazem Naczelnego Dowództwa Lotnictwa został wcielony do brygady pościgowej. Od 6 września dywizjon stacjonował na lotnisku w Hrubieszowie. W dniu 7 września miał jeszcze 17 samolotów. Patrolował odcinek Wisły od Dęblina po Solec. Według informacji na podstawie książki K. Kujawy i J. Pawlaka - pt.: "Polskie eskadry w latach 1918-1939", 8 września po południu nastąpił start całego dywizjonu przeciwko wyprawie bombowej w rejonie Puław. 121 eskadrą dowodził kpt. pil. Tadeusz Sędzielowski. Jak piszą autorzy książki, bombowców nie udało się dogonić, a wyprawa miała tragiczne skutki. Dywizjon został ostrzelany przez własną artylerię przeciwlotniczą. Stracił 4 samoloty. Kpt. pil. Tadeusz Sędzielowski i kpr. Kubala zginęli, trzeci pilot rozbił maszynę na polu i ranny został przewieziony do szpitala, czwarty uratował się skokiem na spadochronie.
Podobna informacja znajduje się w książce pt.: "Księga lotników polskich poległych i zmarłych za granicą", która została wydana przez MON w 1989 roku. Pod hasłem - Sędzielowski Tadeusz - Józef - Franciszek kpt. pil. ur. 09.03.1906 r. znajduje się notatka, że w dniu 8 września 1939 roku podczas lotu powrotnego na małej wysokości samolot kpt. pil. Tadeusza Sędzielowskiego został zestrzelony przez własną artylerię przeciwlotniczą w rejonie Puław.
Zupełnie inne są natomiast informacje naocznych świadków, żyjących jeszcze mieszkańcow wsi, gdzie wydarzyła się tragedia. Według ich relacji kpt. pil. Tadeusz Sędzielowski w dniu 7 września 1939 roku, lecąc samolotem myśliwskim P-11, został zaatakowany przez 3 niemieckie myśliwce. Wszyscy świadkowie twierdzą, że walkę powietrzną widzieli ok. godz. 13.00. Samoloty walczyły na małej wysokości, rozpoznali więc na skrzydłach znaki polskie i niemieckie. Przewaga samolotów niemieckich była druzgocąca. Jednak kapitan nie zrezygnował, ale podjął nierówną walkę. Wkrótce potem został zestrzelony i spadł na pole rolnika Karola Murawskiego z Zamościu Nowym. Niedaleko płonącego samolotu znaleziono dokumenty, które pilot zdążył wyrzucić. Częściowo spalone zwłoki kpt. pil. Tadeusza Sędzielowskiego zostały pochowane na miejscu tragedii. Na polowej mogile stanął brązowy krzyż. Jeszcze tej jesieni, kiedy ustały działania wojenne, zwłoki kapitana zostały przewiezione na cmentarz parafialny w Łagowie. Zeskrzydła strąconego samolotu miejscowy Wladysław Szymanek zrobił krzyż, który do dziś stoi na mogile pilota. Wszyscy świadkowie twierdzą, że kpt. pil. Tadeusz Sędzielowski zginął 7 września 1939 roku. Tę datę potwierdza również świadectwo śmierci wydane przez proboszcza parafii rzymskokatolickiej w Łagowie. Po wojnie, jak wspomina jeden z naocznych świadków, grób kapitana odwiedziła jego żona.
Samotna śmierć kpt. pil. Tadeusza Sędzielowskiego była wielką tragedią. Tym większa, że był to dopiero początek wojny. Jego wyszkolenie bojowe, odwaga i ofiarność na pewno nie zostałyby zmarnowane w przyszłości. Walczył z wrogiem do ostatnich chwil i dlatego mógłby powiedzieć tak, jak św. Paweł w 2 Liście do Tymoteusza:
"Stoczyłem piękną walkę,
bieg ukończyłem,
wiary dochowałem."
Słowa te widnieją w wersji angielskiej na pomniku "Poległym lotnikom polskim" odsłoniętym 2 listopada 1948 roku na lotnisku Northolt pod Londynem. Kpt. pil. Tadeusz Sędzielowski zginął jak bohater. Pozostał w pamieci tych, którzy byli świadkami jego tragedii i tych, dla których słowa Patriotyzm i Ojczyzna to nie pusto brzmiące dźwięki.